Na zaproszenie Narodowego Centrum Kultury trafiłam do grona ekspertów, przypatrujących się 73 projektom złożonym w X Ogólnopolskiej Giełdzie Projektów pod przewrotnym hasłem Animacja w sieci. Kilkadziesiąt godzin czytania, klikania, odtwarzania, odsłuchiwania i szukania tego niedopowiedzianego, po to, by jak najlepiej zrozumieć intencje realizatorów i ich pomysły. Choć wysiłek olbrzymi, to sama możliwość zanurzenia się w działaniach reprezentantów całego kraju bezcenna i niezwykle pouczająca. Dla tych, co nie mieli możliwości i czasu by zgłębić się w tyle działań, przygotowałam kilka refleksji i spostrzeżeń o animacji w sieci, a dokładniej animacji w czasie epidemii. Wspominając przy okazji własną aktywność edukacyjno-kulturową i moje animacyjne zatracenia i potknięcia.
1. Opublikowane w sieci, w sieci zostaje!
Opublikowane w sieci, w sieci zostaje! Właśnie tak drodzy animatorzy, artyści, edukatorzy, publikując materiał w internecie trzeba mieć świadomość, że on już tam będzie sobie krążył i coś o nas, naszych działaniach, naszych instytucjach mówił. Warto, więc o tym pamiętać zanim dany materiał w tą bezgraniczną przestrzeń wrzucimy.
2. Kto lub co jest najważniejszym ogniwem naszego działania?
Kto lub co jest najważniejszym ogniwem naszego działania! Dzieło? Instytucja? Ostateczny odbiorca? My sami? Po co pewne treści publikujemy w internecie? Do kogo je kierujemy? Jak chcemy trafić z naszą ofertą do odbiorców i do kogo konkretnie? W jaki sposób będziemy się z nimi komunikować? A może nie będziemy. Nie ma nic złego w działaniach promujących własne instytucje (bądźmy pierwsi, lepsi, pokażmy, że sobie radzimy nawet w tak trudnych okolicznościach), czy promujących samych siebie (najczęściej swój artystyczny talent), ale niech to będzie świadoma i zaplanowana strategia, bez zbędnego udawania (szczególnie w celach), że tak naprawdę to o integrację środowiska lokalnego chodzi.
3. Emocjonalne zakotwiczenie!
Emocjonalne zakotwiczenie! Emocje wynikające z zaistniałej sytuacji, urwanego kontaktu z uczestnikami, relacjami w zawieszeniu, osamotnieniu uczestników, jak i samych animatorów często były bodźcem by zainicjować jakieś działanie, bo przecież trzeba coś zrobić, aby było ciut lepiej, radośniej. Do samego działania też dość emocjonalnie jako animatorzy, edukatorzy przyrastamy. To MÓJ pomysł, więc na pewno jest dobry, a przez to potrzebny i użyteczny. Niektóre działania faktycznie podnosiły na duchu na przełomie maja i czerwca, idealnie wpisywały się w potrzebę chwili. A teraz wciąż w niezmiennej formule są realizowane, choć najważniejsze ogniwo tego działania zostało gdzieś w tyle, jest już poza horyzontem. Z każdym kolejnym miesiącem coraz trudniej o zainteresowanie i frekwencję, trudno też wykazać uzasadnienie i potrzebę jego realizacji.
4. O upowszechnianiu materiałów słów kilka
O upowszechnianiu materiałów słów kilka. Powstały interaktywne mapy, wirtualne galerie sztuki, wystawy. Wysoki koszt, świetna jakość i to by było na tyle. Kto wie ten znajdzie i skorzysta, a kto nie wie to najprawdopodobniej się o nich nie dowie. Ważne, że powstało ciekawe narzędzie, a czy będzie użyteczne dla odbiorców? Kto by się nad tym zastanawiał. W sumie to niewiadomo, bo odpowiedzialność za korzystanie z nich przekierowana zostaje przez pomysłodawców i twórców na samych użytkowników.
5. Jakość nie zawsze jest wyznacznikiem sukcesu!
Jakość nie zawsze jest wyznacznikiem sukcesu! Niektóre instytucje, szczególnie te z większym budżetem większą część energii (i finansów) przekuły w jakość publikowanych materiałów. Ten, choć dobry jakościowo materiał trudno znaleźć w sieci, często brak w nim odnośników i podstawowych informacji o działaniu, nie widać też zainteresowania i komentarzy samych odbiorców. Tymczasem niektóre mniejsze podmioty, z niewielkim budżetem, bez wsparcia fachowców tworzą „tak jak potrafią” materiały przygotowane specjalnie dla swoich odbiorców. Cała energia tych podmiotów skierowana jest na podtrzymywanie kontaktu i budowanie relacji z uczestnikami, co przekłada się na ich żywą reakcję na dodany materiał poprzez komentarze i lajki.
6. Autentyczność przyciąga!
Autentyczność przyciąga! Przy ocenie tak wielu różnorodnych projektów, przygotowane wcześniej kryteria wydają się być niewystarczające. Każdy z ekspertów szuka własnych dróg, by jak najbardziej obiektywnie wyłowić najciekawsze inicjatywy. Dla mnie ważne jest autentyczne zaangażowanie i zapał realizatorów, który widać, słychać a nawet czuć, bo zdarza się nagły dreszczyk emocji i myśl, „jaki to prosty a zarazem świetny pomysł na animację w sieci”.
Join the discussion